Polski pisarz podbija Europę

Polski pisarz podbija Europę

 

Jacek Dąbała, autor nietuzinkowych powieści, zyskuje coraz większe zainteresowanie na europejskich rynkach wydawniczych. Zawdzięcza to nie tylko pomysłom swoich książek, ale także wyrafinowanemu humorowi.




RYZYKOWNY POMYSŁ

Jacek Dąbała

„Pani Marzeno, znów muszę zniknąć. Trochę mi szkoda, bo teraz wyglądam naprawdę ekstra…” – nie co dzień odsłuchujesz ze swojej automatycznej sekretarki taką wiadomość.
Dla Artura Brandta – znanego scenarzysty i reportera telewizyjnego – taki właśnie pomyłkowy telefon stał się początkiem dziennikarskiego śledztwa. Zaprowadziło go ono do tajemniczego salonu kosmetycznego, w którym mają miejsce przedziwne zdarzenia. To jednak dopiero początek…
Czy zastraszany i szantażowany Brandt zaprzestanie dziennikarskiego śledztwa? Czy podejmując zagadkowy trop, zrealizuje reportaż swojego życia? A może ślady doprowadzą go tam, gdzie na pewno nie chciałby trafić?
Przezabawnie napisana historia, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Współczesny kryminał, z wielkomiejskim klimatem w tle. Autor z lekkością i humorem przeprowadza czytelnika przez labirynt zdarzeń. Z rozmysłem buduje napięcie i nie pozwala oderwać się od lektury. Książka napisana przezabawnym językiem, iskrzącym się inteligentnym humorem. To u nas ostatnio, niestety, rzadkie.




ZŁODZIEJ TWARZY

Jacek Dąbała

Obudzisz się rano Bez Twarzy......? I co dalej??? Poza dynamiczną akcją i wyrazistymi bohaterami w tle rysuję się problem poważniejszy: zagrożenia kryminalne związane z przeszczepami twarzy. Jest to historia chirurga plastycznego i jego niezwykle pięknej żony. Pewnego dnia twarz kobiety zostaje nieodwracalnie oszpecona w wypadku lotniczym Mąż decyduje się zabić przypadkową dziewczynę, aby dokonać przeszczepu... Od tej chwili wszystko ulega zmianie. Uciekając przed prokuratorem, małżeństwo wiąże się ze światem przestępczym. To jednak nie jest ich największy kłopot, towarzyszy im coś znacznie gorszego...


Wydawnictwo Red Horse, 2006

 

mg


Zdrowe wakacje z kartą

Zdrowe wakacje z kartą

 

W cztery lata od jej wprowadzenia Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ) noszą w kieszeni 173 miliony Europejczyków. Obywatele 31 krajów mogą jej użyć, aby uzyskać pomoc medyczną, jeśli nagle zachorują lub ulegną wypadkowi przebywając tymczasowo w jednym z należących do systemu państw (kraje UE oraz Norwegia, Liechtenstein, Islandia i Szwajcaria).

„Tak jak euro, Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego to mały kawałek Europy w naszej kieszeni.” – powiedział Vladimír Špidla, komisarz ds. zatrudnienia i spraw społecznych - „Dzięki niej Euopejczycy mogą być spokojni, kiedy wyjeżdżają do innego europejskiego kraju na urlop, zawodowo lub na studia.”

Mimo iż Karty są wydawane przez państwa członkowskie w ich urzędowym języku, ich wspólny wzór pozwala personelowi medycznemu łatwo je rozpoznać, nawet jeśli nie posługuje się tym samym językiem co pacjent.

Obecnie Kartę posiada prawie 173 milionów osób. EKUZ jest wydawana bezpłatnie, ale jej posiadacz musi być objęty publicznym systemem ubezpieczeń zdrowotnych w jednym z krajów należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego lub w Szwajcarii.

Posiadanie Karty uprawnia do otrzymania takiej samej opieki medycznej jak pacjent z danego kraju, przy czym koszty zabiegów zostaną pokryte w całości lub częściowo z ubezpieczenia posiadacza EKUZ. Karta nie zastępuje jednak dodatkowych ubezpieczeń dla podróżujących.


Więcej informacji na temat Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego można znaleźć na stronie Komisji Europejskiej:
http://ec.europa.eu/employment_social/healthcard/index_pl.htm

lub Narodowego Funduszu Zdrowia:
http://www.nfz.gov.pl/ue/index.php?katnr=5&dzialnr=6

Plik video na temat EKUZ:
http://ec.europa.eu/avservices/video/video_prod_en.cfm?type=detail&prodid=6464&src=1

Pytania i odpowiedzi na temat EKUZ – Memo / 08 / 499
http://europa.eu/rapid/pressReleasesAction.do?reference=MEMO/08/499&format=HTML&aged=0&language=EN&guiLanguage=en

Źródło: KE

 

mg


Gruzini s

Gruzini s

 

Rozmowa z Michaiłem Saakaszwilim, prezydentem Gruzji

- Błogosławieństwo patriarchy Katolikosa Eliasza II przyjął pan u stóp pomnika króla Dawida Budowniczego, który w XII w. zjednoczył Gruzję. Na początku lat 90. XX w. prezydent Zwiad Gamsachurdia też chciał osiągnąć taki cel. Jego polityka doprowadziła jednak do wojny domowej. Czy Gruzję można zjednoczyć?

- Gruzja musi zostać zjednoczona, ale może się to odbywać jedynie krok po kroku i przede wszystkim dzięki rozwijającej się gospodarce. Naszym celem jest wzrost optymizmu ludzi i integracja z Europą. Jesteśmy klockiem w międzynarodowej układance i musimy postępować rozważnie. Mamy dosyć starych problemów do rozwiązania - jak chociażby obalanie lokalnych udzielnych książąt i watażków oraz odzyskanie wpływu na transport ropy naftowej (via Batumi).

- Zbigniew Brzeziński zalicza Gruzję do euroazjatyckich Bałkanów. O wpływy w tym ważnym regionie od dawna zabiegali m.in. Rosjanie i Amerykanie. Czy tę batalię Moskwa przegrała?

- Rosja pozostaje w tym regionie nadal bardzo wpływowa. Wbrew naszej woli ma na terenie Gruzji bazy wojskowe. Jesteśmy od Rosji uzależnieni ekonomicznie - dostarcza nam m.in. energię. Moskwa musi jednak podjąć decyzję, w jaki sposób chce wykorzystać swoje wpływy na Kaukazie. Jeżeli będzie nas zmuszała do wyboru między Rosją a Zachodem, wtedy my wybierzemy Zachód. Sądzę jednak, że prezydent Putin ma podejście pragmatyczne. Wszak nawet starzy rosyjscy nacjonaliści marzą bardziej o liberalnym imperium niż o takim, jakie znamy z przeszłości. Nawet oni rozumieją, że upieranie się przy starej polityce zaprowadzi ich na manowce. Również integracja europejska sprawia, że trwanie przy starych praktykach staje się nie do zaakceptowania.

- Kreml zwykł tłumaczyć potrzebę utrzymania swoich baz wojskowych w Gruzji tym, że Tbilisi wspiera czeczeńskich bojowników.

- Rosja już nam tego nie zarzuca. Mamy uchodźców czeczeńskich w Gruzji, ale nie sprawiają oni problemów. A na granicy mamy wspólne gruzińsko-rosyjskie patrole.

- Niektórzy gruzińscy politolodzy twierdzą, że nie mając praktycznie żadnej opozycji może pan obrać drogę Putina. Jaki model stosunków prezydent-parlament jest panu najbliższy?

- Nasze rozwiązania są mieszaniną modelu niemieckiego i francuskiego. Ale najważniejszym kryterium demokracji nie jest model parlamentu, lecz wolne media. Gruzja jest jedynym państwem w regionie, które ma niezależne dziennikarstwo. Mamy też nieźle rozwinięte społeczeństwo obywatelskie, które krytycznie przygląda się władzy i wie, jak wyrażać sprzeciw. Jestem zadowolony, gdy prasa cytuje krytyczne wobec mnie i rządu wypowiedzi gruzińskich ekspertów, bo to oznaka wolności słowa.

- Nie jest pan przerażony popularnością? Tak duże poparcie wyborcze (prawie 100 proc.) to ogromne zobowiązanie. Jak długo potrwa miodowy miesiąc?

- Rząd nadal cieszy się dużym poparciem. Musi pozostać bez skazy. Nie możemy dopuścić do tego, by stworzyć nowe skorumpowane układy władzy. Korupcja jest bezwzględnie karana.

Zgodnie z obietnicami zabraliśmy się za reformy - zmieniamy system podatkowy, będziemy mieć najniższe podatki w regionie i mamy nadzieję, że wkrótce Gruzja będzie interesująca dla zagranicznych inwestorów. W tym roku regulujemy nasze kontakty z MFW, Bankiem Światowym i EBOiR, by mieć dostęp do funduszy wsparcia.

- Chcąc współpracować z Eduardem Szewardnadze zrezygnował pan z wygodnego życia w USA. Kiedy się pan rozczarował do byłego prezydenta?

- Szewardnadze rozpoczął kilka istotnych reform. Część z nich, jak na przykład reforma wymiaru sprawiedliwości, której prowadzenie mi powierzył, powiodła się. Rozpoczął także reformę finansów, która tylko częściowo się udała. Ale potem, wraz ze swoją rodziną, wpadł w sidła korupcji i źle zarządzał majątkiem narodowym. Państwo znalazło się na krawędzi rozpadu i dlatego trzeba było usunąć go ze stanowiska.

- Dał mu pan gwarancje nietykalności.

Szewardnadze jest już starym człowiekiem i historia go osądzi. Nie oznacza to jednak, że zamykamy oczy na przestępstwa dokonane przez jego bliskich.

- Gruzini odgrywali w Eurazji istotną rolę. Najpierw Stalin - Dżugaszwili rozbudował imperium sowieckie, potem Szewardnadze przyczynił się do jego rozmontowania. Czy teraz przykład Gruzji może podziałać na te państwa posowieckie, którym jeszcze daleko do demokracji?

- Współpracujemy ze sobą. Nie można jednak nikogo do niczego zmuszać - demokracja potrzebuje czasu, by dojrzeć. Trzeba inwestować w społeczeństwo obywatelskie - w wolność prasy, organizacje pozarządowe. Z różnym skutkiem zawsze starali się to robić Amerykanie. Teraz jest to zadanie dla rozszerzonej Unii Europejskiej.

- Wiktora Juszczenkę, prawdopodobnego prezydenta Ukrainy, już nazywa się ukraińskim Saakaszwilim.

- Nie można eksportować rewolucji. Można się czymś zainspirować, ale nie można zaadaptować cudzego modelu. Główna różnica między nami sprowadza się do tego, że opozycja ukraińska nie jest zjednoczona. Mam duży respekt wobec Juszczenki, ale wiem, że wielu liderom opozycji z nim nie po drodze.

Jestem przekonany, że Ukraina zdecydowanie opowie się za integracją europejską. To kwestia czasu, nieodwracalna. Strategia ukraińskiego rządu jest inna niż nasza, bo część ludności jest tam sceptyczna wobec integracji. My mamy inną sytuację. W przeciwieństwie do Ukraińców, Gruzini są euro-optymistami.

Rozmawiała: Maria Graczyk

(Rozmowa została przeprowadzona w maju 2004 r.)

Źródło: Europolityka (http://www.europolityka.pl)

 

mg


Rzeczpospolita: Wielkie pieni

Zaledwie w 100 dni od przystąpienia do Unii Europejskiej Polska stała się czwartym największym beneficjentem netto budżetu Brukseli. Za każde euro przekazane po 1 maja Wspólnocie otrzymaliśmy dwa i pół euro pomocy. Tylko Hiszpania, Grecja i Portugalia korzystają z jeszcze większego wsparcia. Od 1 maja Bruksela przelała na konta NBP 1238 mln euro. W tym czasie nasz kraj przekazał 481 milionów euro składek. "Na czysto" pozostało zatem 757 milionów euro. Polska ma w ciągu 8 pierwszych miesięcy członkostwa otrzymać 1,8 mld euro więcej z Brukseli, niż jej przekaże. W przyszłym roku saldo netto urośnie przynajmniej do 2,9 mld euro. Wówczas tylko Hiszpania i Grecja będą otrzymywały więcej od Unii.

20.09.2005



 

mg


Kurier Szczeciński

Około stu rolnikom z województwa zachodniopomorskiego starającym się o unijne dopłaty kontrolerzy udowodnili, że we wnioskach ich gospodarstwa były większe niż w rzeczywistości.


W województwie agencyjny przetarg na przeprowadzenie takich kontroli wygrała koszalińska firma "EKSPERT-FITR", która miała do zweryfikowania łącznie ok. 1,5 tys. rolniczych wniosków. Wizyty na polach potrwają jeszcze kilka dni. Ale już teraz wiadomo, że zdecydowana większość kontrolowanych gospodarzy wymierzyła swoje gospodarstwa prawidłowo, nie przekraczając granicy 3 procent błędu.
20.09.2005



 

mg


Rzeczpospolita: Dyskryminują

Wielka Brytania, Irlandia i Dania, które pierwsze zdecydowały się na otwarcie rynku pracy dla obywateli nowych państw członkowskich, mogą zostać za to ukarane. Komisja Europejska podejrzewa, że wprowadziły przepisy dyskryminujące pracowników, m.in. z Polski.


Od kilku tygodni do Brukseli napływają skargi Polaków, którzy zostali pozbawieni szeregu praw pracowniczych i socjalnych przez swoich nowych pracodawców. Także polskie władze podjęły w tej sprawie interwencję. Nie możemy bezpośrednio złożyć skargi, bo takie uprawnienia ma wyłącznie poszkodowany. Ale chcemy bronić praw naszych obywateli - tłumaczy minister ds. europejskich Jarosław Pietras.

Sprawą zainteresowała się Komisja Europejska. Wysłaliśmy listy do władz Wielkiej Brytanii, Irlandii i Danii z prośbą o wyjaśnienia. W razie konieczności wystąpimy z formalnym pozwem do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
20.09.2005



 

mg


G

51 tys. osób, czyli populacja jednego, średniej wielkości miasta ginie rocznie na drogach Unii Europejskiej. Cel, jaki postawiła Komisja Europejska, to ograniczenie - o połowę - liczby zabitych na drogach do 2010 roku.


Polska należy do krajów UE, w których ryzyko śmierci na drodze jest dwukrotnie wyższe niż średnio w Unii, ale społeczne naciski na poprawę bezpieczeństwa są u nas najbardziej anemiczne. Istnieje wyraźna różnica między kierowcami "starej" Unii i tymi z dziesiątki nowych członków. "Starzy" już nie chcą się zabijać na drogach.
20.09.2005



 

mg


Gazeta Lubuska: Dopłaty

Wszyscy o nich mówią, ale mało kto je widział. Wokół dopłat dla rolników narosły legendy.


Urzędnicy utrzymują, że odnieśli sukces, a gospodarze skarżą się, bo ich konta są puste. Eugeniusz Niparko z Białkowa (gm. Cybinka) ironizuje, że w dokumentach każe sobie wpisać zawód: beneficjent, a nie jak do tej pory: rolnik. W unijnej terminologii beneficjenci to ci, do których trafiają pieniądze z Brukseli. Po 1 maja największy zastrzyk gotówki miała dostać wieś.

- Znajomi z miasta patrzą na mnie podejrzliwie, jakbym nie wiadomo ile kasy miał. O rolnikach mówi się jak o bogaczach, a prawda jest taka, że my nic jeszcze nie dostaliśmy. Dopłaty są jak UFO. Wszyscy o nich mówią, nikt ich nie widział - porównuje E. Niparko.
20.09.2005



 

mg


Rzeczpospolita: Senat w talii prezydenta

Wszystko wskazuje na to, że jesienią przyszłego roku przy urnach Polacy będą decydować zarówno o konstytucji europejskiej, jak i o tym, kto zostanie prezydentem RP. (…) Aby referendum było ważne, powinna uczestniczyć w nim przynajmniej połowa uprawnionych do głosowania. Zwolennicy połączenia go z wyborami prezydenckimi przekonują, że samo referendum, i to w sprawie dalekiej od codziennych problemów Polaków, niewielu przyciągnie do urn. Wybory prezydenckie natomiast zawsze miały najwyższą frekwencję. (…)

Zupełnie innym głosem mówi w tej sprawie opozycja. (…) Lepiej poczekać na rozstrzygnięcia innych państw, przede wszystkim Wielkiej Brytanii, która referendum ma przeprowadzić wiosną 2006 r. Może nawet się zdarzyć, że w Polsce referendum nie będzie już potrzebne. Wystarczy, że wcześniej inny kraj, np. właśnie Wielka Brytania, konstytucję odrzuci. (…)
Niezależnie od wagi argumentów prezydent może przeforsować swój pomysł wbrew opozycji. Zgodnie z konstytucją bowiem o przeprowadzeniu referendum decyduje Sejm bezwzględną większością głosów lub prezydent za zgodą Senatu.
20.09.2005



 

mg


Puls Biznesu: Polska gospodarka wygrywa w

Gdyby dokonać najprostszego z możliwych pierwszego bilansu korzyści i strat wynikających z naszego przystąpienia do Unii Europejskiej, czyli prostego zliczenia ocen dokonanych przez specjalistów z najróżniejszych branż naszej gospodarki, wynik byłby imponujący: 8 zwycięstw, 1 porażka i 3 remisy. Ligowa drużyna z takim bilansem, jeśli nie byłaby liderem, to z pewnością lokowałaby się w ścisłej czołówce tabeli.


Żeby już wszystko do końca było jasne: specjaliści z ośmiu branż uznali, że nasza akcesja do UE miała korzystny wpływ na sytuacje w ich branżach, trzech oceniło ten fakt jako neutralny (przynajmniej w pierwszych miesiącach), a tylko jeden stwierdził, że branża, którą reprezentuje (rybołóstwo) straciła w wyniku przystąpienia do otwartego rynku.
20.09.2005



 

mg


  [1] [2] [3] >> 
Reklama