Austriacy mawiają, że turystyczny biznes zbudowali na śniegu i alpejskich stokach

Austria zajmuje ponad jedną czwartą terytorium Polski (83.858 km kw.), z czego 63 proc. przypada na Alpy. Najwyzszym wzniesieniem jest Grossglockner 3797 m n.p.m. Najwięcej ludności spośród ponad 8 milionów mieszka wzdluż Dunaju (350 km) lub na bardziej nizinnym wschodzie kraju. Austria (podobnie jak Niemcy) sklada się z landów federalnych (jest ich 9). Co dziesiąty obywatel Austrii jest obcokrajowcem – z przewagą ludzi pochodzących z dawnej Jugoslawii. Dominującą religią jest chrześcijaństwo - katolicyzm (85 proc.) i protestantyzm (6 proc.).

Prezydentem Austrii jest (od 1992 r.) Thomas Klestil, kanclerzem (od 2000 r.) – Wolfgang Schuessel. Panorama polityczna nad Dunajem jest dość klarowna. Największe partie polityczne to: Socjaldemokratyczna Partia Austrii (SPOe), Austriacka Partia Ludowa (OeVP), Wolnościowa Partia Austrii (FPOe), Zieloni, Komunistyczna Partia Austrii (KPOe), Forum Liberalne (LiF).

 

Walutą jest euro, które zastąpilo szylinga. Gospodarka austriacka w 65 proc. opiera się na uslugach, gros euro daje turystyka. W 2002 r. odwiedzilo Austrię 18 mln turystów, którzy zostawili 11,5 mld dolarów amerykańskich. Podobnie było w poprzednich latach. Austriacy lubią powtarzać, że turystyczny biznes zbudowali na śniegu i alpejskich stokach. Ale także poza sezonem narciarskim kuszą przybyszów wieloma atrakcjami. Poza ośnieżonymi górami największą silę przyciągania ma Wiedeń. W wielu miejscach można tam odnieść wrażenie, że cesarsko-królewskie czasy wcale nie przeminęly. Spod katedry św. Stefana, która – jak pisal Kraszewski – „króluje Wiedniowi jak kopula św. Piotra w Rzymie” można wyruszyć dorożką po uliczkach i wśród dworskich zabudowań i palaców z latwością się przenieść w czasy Franciszka Józefa. Z podróży do przeszlości może jednak wyrwać telefon komórkowy... To ubrani w stroje z epoki wiedeńscy dorożkarze (Fiaker) umawiają się na kolejny kurs.

Choć Wiedeń nazywany jest miastem Straussa, na każdym kroku można tam zobaczyć wizerunek Mozarta. Wolfgang Amadeusz uwieczniony zostal na pomnikach, fasadach trzynastu domów, w których mieszkal, na apaszkach, parasolach i czekoladkach.

Jego rodzinne miasto, Salzburg, ukochali natomiast melomani z calego świata. Przyjeżdżają tam nie tylko ze względu na Mozarta, ale także na przepiękną, malowniczą okolicę. Stalym gościem nad jeziorem Wolfgangsee był przez lata Helmut Kohl.

Za najbardziej sloneczny region Austrii uważana jest slynąca z cieplych źródel Karyntia. Styria (na granicy ze Slowenią i Węgrami) jako magnez reklamowy wykorzystuje nazwisko gubernatora Kalifornii, Arnolda Schwarzeneggera. Austriacki terminator przekonuje, że „jedynie w górach nabiera sil i chęci do życia”. Reszty dopelniają popularne w calym kraju potrawy mączne (wplyw Czechów z okresu imperialnego?)

 

Znawcy Austrii cenią sobie bardzo wysoko także Graz, drugie co do wielkości miasto Austrii. W ubieglym roku był Graz kulturową stolicą kraju. Jednym z symboli miasta jest wieża zegarowa z odwrotnie zamontowanymi wskazówkami zegara. Do dziś nie wiadomo, czy ówcześni rzemieślnicy (w 1712 r.) potraktowali to jako żart, czy był to ich blad w sztuce. Dziś już nikt nie odważylby się go poprawiać. Tak jak Wiedeń szczyci się rodziną cesarską, Straussem czy Freudem, Graz „dorzuca” swoje nazwiska: psychoanalityka Otto Grossa, jego ojca Hansa – twórcy wspólczesnej kryminalistyki czy fotograficzki Inge Morath. Ta ostatnia była żoną Arthura Millera. Ich córka, Rebecca, poszla w ślady ojca i odgrywa coraz poważniejszą rolę w nowojorskim świecie literackim.

Innego „bohatera” ma od kilku lat Tyrol, region podzielony od 1919 r. między Austrię i Wlochy. Kilka lat temu na lodowcu w obszarze przygranicznym znaleziono zwloki zmumifikowanego czlowieka epoki przedlodowcowej. Do dzis trwają jednak spory, czy Oetzi był Austriakiem czy Wlochem...

 

Na austriackich stokach można uslyszeć prawie wszystkie języki europejskie, ostatnio też coraz częściej polski. Naplywowi turystów nie przeszkodzila – wbrew przewidywaniom – nawet dyplomatyczna izolacja Wiednia. Na początku 1998 r. rządy państw Unii Europejskiej zdecydowaly się na sankcje wobec Austrii. Miał to być protest Europy wobec powstaniu egzotycznej koalicji – chadecy postanowili rządzić wraz z populistami z Wolnościowej Partii Austrii (FPOe). Najbardziej kontrowersyjna była nawet nie tyle sama partia, ile jej przywódca Joerg Haider. Dopóty dopóki jego rządy ograniczaly się do Karyncji, traktowano jego ksenofobiczne i nacjonalistyczne wystąpienia jako folklor polityczny. Gdy nagle znalazl się na salonach Wiednia, zagraniczni politycy zaczęli masowo odwolywać zaplanowane wcześniej wizyty nad Dunajem. Szerokim lukiem nie omijali jednak Wiednia biznesmeni. Mimo szumu w mediach wplyw unijnych sankcji na gospodarkę Austrii okazal się znikomy.

 

Kanclerz Wolfgang Schuessel i jego energiczna pani minister spraw zagranicznych Benita Ferrero-Waldner nie przegapiali żadnej okazji, by podkreślać, że – mimo tej dziwnej koalicji - proeuropejska polityka Wiednia się nie zmienia i Austria będzie dążyla do dalszej liberalizacji przepisów gospodarczych.  Mieli rację – proinwestycyjna polityka rządu się oplacila: do Austrii przeniosly część swej dzialalności m.in. takie firmy jak BMW, Philips  i MAN.

 

Jak jednak zgodnie powtarza się nad Dunajem, austriacka lokomotywa gospodarcza swoje tempo zawdzięcza glównie przystąpieniu Austrii do Unii Europejskiej. Dostęp do europejskiego rynku wewnętrznego wplynąl na ożywienie eksportu i sprawil, że potencjalni inwestorzy przychylniejszym okiem zaczęli spoglądać na Austrię. Po wejściu do UE w 1995 r. Wiedeń stal się też środkowoeuropejską centralą wielu międzynarodowych koncernów (np. Siemens, Coca-Cola).

 

Osobliwością austriacką pozostaje przywiązanie (przez niektórych nazywane obsesją) do tytulów. Uslyszeć je można nawet w glośnikach tramwajowych czy w metrze, gdy zapowiadane są kolejne ulice poświęcone licznym w tym kraju doktorom czy magistrom. Tytulomania sięga daleko. W księgarni nie wystarczy poprosić o sprzedawczynię, tam trzeba się zwrócić do „pani magister”...

 

Maria Graczyk

 

(2004 r.)

 

Więcej na stronie Wieden.tel (www.wieden.tel)

 




Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Reklama